Jebac wielkanoc

#22482

Hades
Keymaster

Pamiętam ten dzień jakby był wczoraj… miałem kilka lat mniej niż teraz, w sumie… byłem jeszcze gnojek. To były chyba moje najlepsze wakacje, spędzałem je jak co roku u rodziny na wsi. Wiadomo, tak jak każdego młodego chłopca ciągnęło mnie do tych maszyn, ciągnikow, kombajnow, lato na wsi, a szczegolnie okres żniw to czas w pewnym stopniu magiczny… tak, na pewno magiczny. Była tam też ona… wspominam ją każdego dnia, każdej nocy… Mieszkała u sąsiada "za płotem" i od momentu kiedy pierwszy raz spojrzeliśmy sobie w oczy wiedziałem, że to coś szczegolnego.Odwiedzałem ją codziennie, ona niestety nie mogła pojść do mnie, dlatego to ja ukradkiem chodziłem do niej, tak żeby wielki gospodarz nie poczęstował mnie widłami. W przedostatni dzień mojego pobytu, znowu ją odwiedziłem, poszliśmy do stodoły którą stała u niej na podworzu. Pamiętam jej oczy, patrzyliśmy sobie nawzajem, sięgając granic naszych marzeń, nie mowiąc do siebie ani jednego słowa, a jednak rozumiejąc się doskonale. W pewnym momencie dotknąłem jej brody i delikatnie zacząłem całować. Chyba początkowo nie wiedziała co się dzieje, ale powoli przełamała swoje opory i sama odwzajemniła pocałunek. Ku mojemu zdziwieniu zaczęła delikatnie pieścić językiem móją twarz, szyję… Moje dłonie zaczęły błądzić po jej ciele… pamiętam jej piękne, jasne, niemal białe kręcone włoski, ktore gładziłem bez opamiętania. W kilka chwil poznałem jej całe ciało, zrozumiałem jak pięknie jest zbudowana, nie wiedziałem jednak, że może aż tak na mnie działać… Odbierała mi zmysły, odbierała mi trzeźwość umysłu, nim się obejrzałem klęczałem przed nią w samym slipach. Chwyciłem ją delikatnie za głowę, popatrzyłem głęboko w oczy, nie powiedziałem ani słowa, ale wiedziałem, że ona chce tego co ja. Chce i to bardzo… I jej żołte kolczyki, takie duże, nie pozwalała mi gryźć jej uszu… ale to jedyna rzecz jaka została wtedy na niej. Wiedziałem, że się boi, była wystraszona, ja rownież nie wiedziałem co mam zrobić jak mam zacząć to zbliżenie… Delikatnie dotknąłem jej pięknej rożyczki, zacząłem muskać ją palcami, czułem jak cała się aż wygina… Widząc, że opętała ją rozkosz postanowiłem posunąć się o krok dalej. Delikatnie lizałem jej piękny, soczysty i tak dziewiczy kwiat, pieściłem, podgryzałem, ona cicho stękała… Zdjąłem slipki, mój mały wojownik już od dawna był w pełnej gotowości… Nie myślałem wtedy nawet o zabezpieczeniu… Chwyciłem ją mocno, ale tak by nie sprawić jej bolu za włosy, przyciągnąłem do siebie i wszedłem w nią jednym zdecydowanym ruchem. Delikatnymi, ale zdecydowanymi ruchami wchodziłem w nią. Wystarczyła chwila, byłem tak podniecony, że skończyłem w niej wylewając się falą rozkoszy, którą nas połączyła niczym plus i minus… To była najpiękniejsza chwila w moim życiu… Osunąłem się na nią, przytuliłem mocno. Ona nagle zebrała, się spojrzała na mnie i spokojnie wyszła ze stodoły. Ja rownież się ubrałem i poszedłem do domu jako najszczęśliwszy człowiek na świecie. Pożegnałem się krotko z nią na drugi dzień i już nigdy więcej jej nie zobaczyłem.I powiem wam panowie jedno, może nie jestem kasanową, ale coś już w życiu przeżyłem. I powiem wam też, że ten pierwszy raz jest zawsze wyjątkowy i pamiętamy go najlepiej, poźniej wszystko staje się normalnością… Miałem poźniej jeszcze rożne kobiety, ale z żadną nie było mi tak wspaniale jak tego pamiętnego dnia z tą owcą w stodole…

Pin It on Pinterest