Synthol – korekta proporcji czy droga na cmentarz?

Cała prawda o tym środku, wstrzykiwanym przez niektórych kulturystów do mięśni w celu poprawienia swojej sylwetki. Sztucznie powiększane mięśnie stanowią zagrożenie dla samej istoty kulturystyki. To nie jest wtedy żaden sport, to oszukaństwo najgorsze z możliwych.

Cała prawda o tym środku, wstrzykiwanym przez niektórych kulturystów do mięśni w celu poprawienia swojej sylwetki.

Pięć lat temu, gdy słyszałeś słowo „Synthol” mogłeś nie wiedzieć, o co chodzi. Dziś Synthol jest powodem nie tylko pośmiewiska z kulturystyki w świecie sportu, ale również przypadkowych wypadków śmiertelnych.
Synthol to nazwa produktu sprzedawanego jako olejek do pozowania, natomiast w gruncie rzeczy jest używany przez niektórych do wstrzykiwania do małych grup mięśni, jak tricepsy, bicepsy, naramienne czy mięśnie łydki w celu powiększenia ich objętości. Synthol odkłada się między włóknami mięśniowymi tworząc, po kilku wstrzyknięciach, dużą kulę oleju, która powoduje uniesienie powierzchni ciała. Problem polega na tym, że nie można przewidzieć, jak będzie wyglądać dana część ciała, gdy olej ułoży się nie tak jak trzeba.

Dr Jim Wright – niegdyś redaktor naczelny Amerykaąskiego FLEXA

Dlatego w ciągu ostatnich lat publiczność zgromadzona na pokazach widziała już różne cuda: części ciała wyglądające tak, jakby wyszły spod pędzla Salvadora Dali, wielkie bicepsy przypominające kształtem, konsystencją i zdolnością do gromadzenia płynów garby wielbłąda, trzęsące się mięśnie naramienne tak kwadratowe, że przypominały czterogwiazdkowe generalskie epolety i łydki, w których mięsieą płaszczkowaty i brzuchaty tworzyły jedną całość, twardą jak tyłek Dom`a DeLuise. Widzieliśmy nawet olej wyciekający z miejsc po wstrzyknięciach, co nadało nowego znaczenia okrzykom: Hej, chłopie, tracisz całą pompę! Szczytem wszystkiego była jednak Noc Championów, podczas której jeden z zawodników przekroczył granice możliwości ludzkiej anatomii prezentując po cztery głowy mięśnia naramiennego na każdym ramieniu!

Wiarygodność
Sztucznie powiększane mięśnie stanowią zagrożenie dla samej istoty kulturystyki. To nie jest wtedy żaden sport, to oszukaąstwo najgorsze z możliwych. Kulturysta powiększający Syntholem swoje mięśnie przypomina Kobe Bryanta biegającego po korcie z odrzutowcem przymocowanym do pleców lub Lance Armstronga jadącego na motorze na Tour de France czy Lennoxa Lewisa z trzecią ręką. Joe i Ben Weider w latach 60- tych sprawili, że kulturystyka z dziwactwa stała się prawdziwym sportem. Teraz, pozostawiona chłopcom os Syntholu, ograniczy się do widowiska cyrkowego, w którym będą brać udział anomalie ludzkie typu kobiety z brodą.
Artykuł ten nie zamierza zajmować się problemem stosowania leków w sporcie. Wystarczy powiedzieć, że w każdej dyscyplinie sportu stosuje się różne leki, ale jeśli nie godzimy się na steroidy, hormon wzrostu itp.,. to trzeba przynajmniej odróżnić, że lepsze rezultaty związane ze stosowaniem leków występują wyłącznie w połączeniu z ciężką pracą na siłowni: nie można po prostu siedzieć w domu i czekać na efekty.

Bliski śmierci
Nawet jeśli wprowadzenie kwestii wyglądu w lustrze do kulturystyki nie było złe, to wstrzykiwanie Syntholu może być naprawdę niebezpieczne. Kiedyś jeden z zawodowców omal nie umarł po zastosowaniu tego środka. Teraz chce pozostać anonimowy, ale oto co pan Prawie Trup powiedział:
„Wstrzyknąłem sobie Synthol do tricepsa, ale igła widocznie musiała wejść w żyłę. Prawie natychmiast upadłem na ziemię czując największy ból, jaki kiedykolwiek miałem w życiu. Mogę go porównać jedynie do świecącego uderzania w klatce piersiowej. Przez 30 sekund nie mogłem oddychać. Myślałem, że umrę. Później powiedziano mi, że olej dostał się do serca i płuc i dlatego miałem wstrząs oddechowy.
W koącu mogłem z powrotem oddychać, ale było to bardzo trudne i bolesne. Byłem tak słaby, że leżałem przez dwie godziny na podłodze, nie mogąc zadzwonić po pogotowie. W koącu doczołgałem się do telefonu i zostałem przewieziony na oddział intensywnej opieki. Lekarze powiedzieli, że miałem zastoinową niewydolność serca i prawie nie dawałem znaku życia. Mojej rodzinie powiedziano, że mam tylko 50% szans na przeżycie. Przez 24 godziny moje życie wisiało na włosku. Po czym mój stan zaczął się powoli poprawiać. Przez trzy dni byłem na oddziale intensywnej opieki, a gdy wyszedłem ze szpitala, byłem całkowicie wyczerpany i straciłem 10 kilo.
Trzy tygodnie później byłem u lekarza, który powiedział mi, że mogę zacząć trenować, ale nie wiedziałem, czy jeszcze kiedykolwiek zdołam startować w zawodach. Tak czy nie, już nigdy nie użyję Syntholu. Omal mnie nie zabił.

Zakazany
IFBB umieściła Synthol na liście substancji zakazanych do stosowania. Pan Prawie Trup ma więcej informacji dla tych, którzy go sobie wstrzykują. „Mój lekarz uważa, że Synthol nie jest metabolizowany i nie ulega rozproszeniu, prze ci większość tej substancji pozostaje w organizmie po wydostaniu się z mięśni. Sądzi on nawet, że Synthol może odkładać się w naczyniach, co może mieć katastrofalne skutki.”
Czyli poza natychmiastowym niebezpieczeąstwem związanym ze wstrzyknięciem tego środka, może on, nawet jeśli był „właściwie” podawany, pozostawać w organizmie niczym bomba zegarowa czekająca nie wiadomo na co. Oczywiście pomysłodawca Syntholu Chris Clark nie ma pojęcia, gdzie dostaje się on po opuszczeniu mięśni. To trochę jak kupić sobie spadochron i usłyszeć przed samym skokiem z samolotu: „Tak na marginesie to ten model się nie otwiera.”

Ostrzeżenie dla tych, którzy wstrzykują sobie Synthol: to jest głupie i bardzo, ale to bardzo niebezpieczne. Możesz nie dbać o to, że szkodzisz kulturystyce, ale powinieneś dbać o to, by nie zrobić sobie krzywdy.

Greg Valentino – jest osobą, która ewidentnie przesadziła z Syntholem:

2 komentarze do “Synthol – korekta proporcji czy droga na cmentarz?

  1. Ten środek jest faktycznie kur***sko niebezpieczny!! Widziałem na Smog.pl (nie robie im nie daj Boże reklamy) Filmik o gościu, króry przegiął z tym środkiem i faktycznie nie wyglądało to pięknie, a zwłaszcza to, że pękł mu jeden z bicepsów po napięciu go…

  2. Tym gościem jest Greg Valentino i osobiście uważam, że gdyby nie ten biceps i triceps to goś wyglada nieźle. Barki ma kaptury też są, nogi nie widzialem jego obecnych zdjęć, ale te starsze pokazuja zę facet ma predyspozycje…
    On sam osobiście stwierdził, że zrobił to żeby zwrócić na siebie uwage innych.

    P.S.
    Na potwierdzenie tych słów polecam odszukać i obejrzeć film dokumentalny pt. The Man Whose Arms Exploded

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest